Jak powstaje styl, który podbił świat
Nowozelandzkie Sauvignon Blanc to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych stylów wina na świecie. Intensywnie aromatyczne, świeże, wyraziste. Dla wielu osób to właśnie ono definiuje, jak „powinno” smakować Sauvignon Blanc. Ale mało kto wie, że jego charakter nie jest dziełem przypadku. Sekret tkwi w bardzo przemyślanej pracy w winnicy, a dokładniej w mieszaniu win z różnych terminów zbioru.
W 1985 roku w Marlborough wiatr jak zwykle niósł zapach oceanu, a słońce paliło mocniej, niż można by się spodziewać po tak chłodnym miejscu. Winogrona Sauvignon Blanc dojrzewały powoli. Jedne były jeszcze napięte, zielone, pełne kwasowości. Inne zaczynały już pachnieć marakują i dojrzałym grejpfrutem.
Większość winiarzy wybrałaby bezpieczną drogę, pozwoliłaby owocom dojrzeć w podobnym tempie, wejść w winnicę raz, może dwa i zebrać je w jednym, „idealnym” momencie. Potem przefermentować całość i zamknąć rocznik.
Ale w winnicy Cloudy Bay ktoś dojrzał potencjał tkwiący w mieszaniu zbiorów.
Ruch pierwszy - za wcześnie
Część owoców zebrano wcześniej niż rozsądek podpowiadał. Grona przywierały jeszcze ciasno do kiści, były zielone i kwaśnie. Wino z nich powstałe było ostre od zbyt wysokiej kwasowości i pachniało liściem czernej porzeczki i czarnym bzem.
Ruch drugi - w punkt
Kolejne partie zbierano wtedy, gdy aromaty tropikalne były już wyraźne, ale kwasowość nadal pozostawała wysoka. Pojawiły się już pożadane aromaty soczystej marakuji. To było serce kompozycji.
Ruch trzeci - cierpliwość
Niektóre krzewy pozostawiono na dłużej. Owoce były mocno dojrzałe pełne słodkiego soku. Pojawiła się w nich miękkość, niższa kwasowość i potencjalnie wyższy alkohol. W połączeniu z dwoma poprzednimi zbiorami stanowiły brakujący element układanki.
Moment prawdy
Każda partia fermentowała osobno, w stalowych tankach. A potem przyszedł moment, który zmienił historię Sauvignon Blanc. Nie wybrano najlepszej partii, tylko skupażowano wszystkie trzy. Wino stało się wielowymiarowe; jednocześnie chrupkie i zielone, pełne i tropikalne oraz soczyście owocowe. Z każdego kieliszka buchała tropikalna głębia.
Narodziny stylu
Tak narodził się styl, który później stał się wizytówką Nowa Zelandii, do której dziś przyjeżdżają młodzi winiarze z Europy, Ameryki Południowej, RPA czy Kalifornii by uczyć się winiarskiej intuicji, precyzji i pokory wobec natury.
Napisał Michał Niemierski, Darwina.pl
Polski












