Koszyk

Dodano produkt do koszyka

Winnica Dworu Sanna

Winnica Dworu Sanna - ważny punkt na mapie polskiego winiarstwa

     Ktoś niekoniecznie zainteresowany winem, a polskim winem w szczególności, mógłby przeżyć szok, gdyby spojrzał na mapę polskich winnic. Jest tego trochę. Mniejsze, większe, lepsze. Ponownie, ktoś niekoniecznie zainteresowany winem, a polskim w szczególności, może nie wiedzieć, że enoturystyka w Polsce istnieje i ma się dobrze. Ten sam ktoś może stać w kolejce na Giewont lub próbować grodzić niewygrodzony jeszcze kawałek plaży, podczas gdy polski sympatyk wina już dawno spędza wspaniałe wakacje gdzieś w Polsce, pijąc (coraz lepsze) polskie wino. I to nie tylko w winnicach, z których wina już dawno znamy z półek sklepów winiarskich.


Dokąd? Winne Roztocze! 

     Dlatego dzisiaj wycieczka na wschód i na południe, kierunek Roztocze, przystanek Wierzchowiska Drugie. Tam dwór, dworek państwa Niziów, a oni to lepsza historia: w 2012 założenie winnicy, już w 2015 drugie miejsce i złoty medal na Galicja Vitis, a potem to już tylko coraz ciekawsze miejsce na enoturstycznej mapie Polski. Ale po kolei.

Dwór Sanna
    
Co tam jest i dlaczego warto?


     Rzecz zaczyna się w 2006 roku. Małżeństwo Niziów, Dariusz i Elżbieta, do tej pory tylko fascynaci wina, bo głównie przedsiębiorcy, postanawiają nabyć i odrestaurować XIX- wieczny dworek w jednym z parków w dolinie Roztocza, a konkretnie w Wierzchowiskach Drugich. Miejscowość znajduje się 60 km od Lublina i 80 od Zamościa. Dwór pochodzi z drugiej połowy XIX wieku; przez lata pełnił różne funkcje, a dziś, dzięki staraniom Niziów, jest tam hotel. Nie byle jaki, bo czterogwiazdkowe, zrobione na wysoki połysk cudo. Ujmuje dekoracjami, smakiem, gustem.

     Wokół piękny stary park, z którego wydzielono sporo zieleni pod atrakcje dla gości, od stadniny koni, przez golfa (konkretnie driving range) po winne spa. W tymże kąpiel w jacuzzi na świeżym powietrzu z kieliszkiem wina w ręku. 30 złotych za jedną osobę, 50 za dwie. Sprawdziłem. Wspomniano, że ujmuje wystrój, więc dwa słowa. Hotel oferuje szereg tematycznych pokoi, jak na przykład pokój golfisty, francuski, kolonialny. Każdy inny, każdy świetny. Mało tego. Jeden z budynków gospodarczych przerobiono na “pensjonacik”, który oferuje pokoje pod tytułem “Folwark”. Wręcz ascetyczne wnętrza, białe ściany, grubo ciosane brązowe meble. Obłędne proszę państwa, obłędne.


 Dwór Sanna Bar


Co ja tam będę robił?

     Dwór Sanna to też wspomniana stadnina, bo konie to kolejna pasja państwa Niziów. Ciekawostka z tym związana to wyścig mustang vs mustang - koń ze stadniny podejmuje amerykańskiego klasyka motoryzacji. Te ostatnie goszczą w dworze częściej, choćby przy okazji niedawnego amerykańskiego weekendu. Dużo grillowanego jedzenia, dużo ognia, dużo wina. Wkrótce na rozkładzie weekend z The Beatles. Rock n roll wśród krawatów i białych koszul świata wina.

     Poza tym zarybione stawy, ścieżki spacerowe, rowery i quady do wypożyczenia. Sauna ogrodowa z wodą z rzeki Sanny, od której dwór bierze nazwę. I kuchnia. Fantastyczna kuchnia serwująca lokalne potrawy.


I co ja tam będę pił?

     I wreszcie wino. W 2012 roku na połowie hektara posadzono pierwsze winorośle. Sadzonkami regenta i solarisa obsadzono stok o południowo-zachodniej i południowo-wschodniej ekspozycji, wysokości 250 m n.p.m. i nachyleniu około 35%. I poszło, chciałoby się powiedzieć. Dziś to ponad 2 hektary, ponad 9 tysięcy krzewów. Wśród nich, oprócz wspomnianych również seyval blanc, jutrzenka, muscaris i johanniter, a także chardonnay. W ofercie czerwień, biel i róż oraz uwaga: robione metodą klasyczną musujące, oparte na johanniterze i seyval blanc (druga fermentacja ruszyła w lipcu 2017 roku). Dopóki rozmiar produkcji pozwala, całość wychodzi spod pracy ręcznej. Wszystko ozdobione minimalistyczną, gustowną etykietą z konturem dworu i nazwą wina.

Dwór Sanna Wino

     To już nie gorący news, ale Solaris z Winnicy Dworu Sanna zajął drugie miejsce i został odznaczony złotym medalem na międzynarodowym konkursie Galicja Vitis w 2015. Wśród ponad 400 konkurentów, w przytłaczającej większości zdecydowanie bardziej doświadczonych, solaris z młodziutkich krzewów znad Sanny okazał się rewelacją. Szczep ten jest popularny na ziemiach polskich i w uważnych, troskliwych rękach odwdzięcza się dobrymi winami. Jest hybrydą skrzyżowaną w Niemczech w roku 1975 z innych krzyżówek; rodzicem jednej z nich jest Muscat Ottonel. Jest odmianą odporną na niskie temperatury i choroby. Kwitnie wcześnie i dojrzewa wcześnie, nie potrzebuje wysokich temperatur, aby dobrze dojrzeć, przez co gwarantuje wysoki poziom cukru w winogronach, a przez to z kolei wysoki alkohol potencjalny w winie. Jako taka właśnie odmiana wychodzi naprzeciw problemom winiarzy z zimniejszych krajów, jak na przykład Polska. Wina z solarisa najczęściej są wytrawne, zaokrąglone jednak przez pewną ilość cukru resztkowego. Wśród charakterystycznych nut tropiki, ananas czy melon, obok orzech laskowy. Warto dodać, że grona solarisa łatwo ulegają botrytyzacji, co w parze z naturalnym wysokim poziomem cukru tworzy z nich wdzięczny materiał na złożone słodkie wina.

     Medalowe wino Solaris Winnicy Dworu Sanna pochodzi z młodziutkich, bo raptem dwuletnich krzaków, a na jego wysoką jakość złożyły się sprzyjające warunki pogodowe w 2014 roku oraz uwaga i troska winiarzy. Mała produkcja, ręczny zbiór, ręczne butelkowanie, dużo uwagi poświęcone każdej butelce. Z drugiej strony może nie “naturalne”, ale w dużym stopniu “nieinterwencyjne” podejście: bach trochę siarki dla porządku (w roli środka bakteriobójczego, gron przed fermentacją się nie myje), bach drożdże i już, reszta robi się sama. Zadbane i dobrze przygotowane winogrona oddały winiarzom wino czyste i wytrawne, choć zaokrąglone, z głębokim owocem, 14% alkoholu, czyli niemało, a do tego świeżość pomarańczy i cytryny na dojrzałym tle ananasa. I to wszystko w debiucie. Życzymy więcej takich sukcesów!


 


Data publikacji: 31.05.2022 08:00:00

Zaloguj się aby skomentować